„Pszczółka Maja” – jedna z tych bajek, do których się wraca z uśmiechem

 


Cześć Kochani!

Dziś wracam do bajki, którą naprawdę bardzo lubiłam w dzieciństwie – oczywiście chodzi o „Pszczółkę Maję”.
To była jedna z tych wieczorynek, na które się czekało. Uwielbiałam jej przygody, relację z Guciem i ten lekko bajkowy, ale ciepły świat.

Do dziś pamiętam, że miałam kilka kaset VHS z Mają – prawdziwy zestaw bajek, który oglądałam w kółko. I nawet gdy znałam je już na pamięć, nie nudziły się nigdy.
A co ciekawe – do dziś mam też małe książeczki z jej przygodami. Taki sentymentalny skarb, którego nie oddam za nic.

Dla mnie to więcej niż kreskówka – to kawałek dzieciństwa, który został na dobre.

A jak było u Was?
Też oglądaliście „Pszczółkę Maję” z kaset, z wieczorynek, a może ktoś miał książeczki?
Macie ulubiony odcinek albo postać (poza Mają i Guciem)? 🐝

Zostawcie coś od siebie w komentarzach – z przyjemnością poczytam!

Do następnego wpisu,
Natka – Retro Dzieciak


Komentarze

  1. Ja widziałam kiedyś kilka odcinków w TV jak byłam mniejsza, ale teraz jako osoba dorosła wielokrotnie odświeżam sobie ten serial w internecie i powiem szczerze że ja jak i moi rodzice dopatrujemy się wpadek scenicznych i scenariuszowych, których w dzieciństwie nie zauważali.

    Mnie się najbardziej podoba Gucio, a tak poza tym to jedynie jeszcze może Aleksander, choć nie w każdym odcinku. Co do tych wpadek to chociażby to, że liczba uczniów w klasie jest coraz mniejsza niż ilość dzieci, która się urodziła i w niektórych odcinkach jest teżróżna ilość dzieci pani Biedronki. To tylko tak wymieniłam m.in.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zapraszam!

Tomek Sawyer? Film wystarczył.

Zmiana nazwy – ten blog też trochę dorasta