Tomek Sawyer? Film wystarczył.

Cześć Kochani!


Dzisiaj będzie trochę inaczej. W „Lekturach Młodych Lat” bierzemy na warsztat klasyk – „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina. Ale od razu mówię: książki nie czytałam. Obejrzałam film. I szczerze? Wystarczyło.


Było zabawnie, trochę przygodowo, ale bez zachwytu. Fajny klimat, łobuzerski bohater, kilka kultowych scen – wiadomo, malowanie płotu, grota, piraci. Wszystko okej, tylko... nie poczułam potrzeby sięgania po więcej. Nie wciągnęło mnie na tyle, żeby szukać książki.


Film jak film – raz obejrzałam i tyle. Tomek był sympatyczny, miał w sobie coś z urwisa, którego się nie da nie lubić. Ale dla mnie – bez szału. Może dlatego, że już wyrosłam z takich historii, a może dlatego, że w dzieciństwie miałam innych ulubieńców. I tyle.


Dlaczego mimo wszystko warto znać Tomka Sawyera?


🧢 Bo to klasyk, który warto kojarzyć – chociażby z ciekawości

Nie trzeba kochać wszystkiego, co „kanoniczne”. Wystarczy wiedzieć, z czym to się je.


🏞️ Bo to trochę inny świat – bez telefonów, za to z kijem i łódką

Dla dzisiejszych dzieci może to już science fiction.


🎬 Bo ekranizacja wystarczy, żeby mieć opinię

Nie każdą książkę trzeba czytać. Serio. Czasem film wystarczy.


Kilka pytań na luzie (i serio):


– Czy ktoś z Was czytał książkę i uważa, że warto się przemęczyć?

– Film – oglądany z sentymentem czy ziewnięciem?

– A tak szczerze – Tomek dziś miałby więcej followersów niż kłopotów w szkole?


Napiszcie w komentarzach – ciekawa jestem Waszego zdania, nawet jeśli całkiem innego niż moje.


A w kolejnym wpisie – coś zupełnie innego. Tym razem biorę na tapet wiersze Jana Brzechwy. Tak, serio. Poezji nie czytam, nie przepadam, ale Brzechwa to inna bajka. „Kaczka Dziwaczka”, „Leń”, „Samochwała” – tego się nie zapomina, nawet jak człowiek dawno wyrósł z podstawówki. Będzie z humorem, ale też z refleksją.


Do przeczytania!

Natka
 

Komentarze

  1. Ja filmu szczerze mówiąc nie widziałam, więc się w tym temacie nie wypowiem. Książkę czytałam w czasach szkolnych, i nawet fajnie się wtedy to czytało. Prawdę mówiąc, gdybym chciała po latach wrócić do lektury, to pewnie miałabym podobne wrażenia jak ty po filmie. Też uważam, że kluczowe było podczas seansu to, że z pewnych rzeczy już wyrosłaś, gdybyś czytała książkę w czasach szkolnych pewnie nie sprawiłoby ci to nie wiadomo jakiej męki.

    A co do twojego pytania względem followersów, to trudno mi powiedzieć.

    Już nie mogę się doczekać tego Brzechwy, gdyż go uwielbiam. Nawet mam w domu książkę ze zbiorem jego twórczości, między innymi te tytuły co wymieniłaś. Na pewno jak dodasz post, to będę mieć dużo do napisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że chociaż jedna osoba podziela moje zdanie. Kolejny wpis nie wiem kiedy , ale napewno będzie :}

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zapraszam!

Zmiana nazwy – ten blog też trochę dorasta