Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

„Przygody Kota Filemona” – bajka, którą pamiętam z dzieciństwa

Obraz
  Cześć Kochani! Dziś we „Retro Dzieciaku” wracam do jednej z tych bajek, które towarzyszyły mi w dzieciństwie i które naprawdę lubiłam – „Przygody Kota Filemona” . Pamiętam, że Filemon zawsze wydawał mi się takim trochę niezdarnym, ale bardzo sympatycznym kotem, który nie bał się nowych wyzwań. Jego przygody były pełne humoru i prostych lekcji o świecie. To była bajka, którą oglądało się z przyjemnością, bez zbędnego nadęcia, a postacie i sytuacje zostawały w głowie na długo. A Wy? Też pamiętacie Filemona? Która z jego przygód zapadła Wam najbardziej w pamięć? Albo może Wasze dzieci znają tę bajkę? Podzielcie się swoimi wspomnieniami w komentarzach – chętnie poczytam! Do przeczytania! Natka – Retro Dzieciak

„Walt Disney przedstawia…” – sobotnie chwile, które się pamięta

Obraz
Cześć Kochani! Dziś w „Retro Dzieciaku” wspomnienie, które pewnie wielu z Was zna: „Walt Disney przedstawia…” – program, na który czekało się przez cały tydzień. U mnie leciał w soboty rano i był obowiązkowym punktem dnia. Gdy tylko pojawiała się czołówka, wszystko inne przestawało się liczyć. W myślach przewijało się tylko: czy dziś będzie bajka, czy może film aktorski? Nie pamiętam konkretnych tytułów, ale pamiętam emocje. Ten klimat, tę prostą radość z oglądania czegoś wyjątkowego. Bez streamingu, bez powtórek – było jedno podejście i to wystarczało. Dziś, gdy wszystko mamy na kliknięcie, trudno o taką ekscytację. A jednak właśnie takie momenty najbardziej zapadają w pamięć. A jak było u Was? Pamiętacie ten program? Macie w głowie konkretną bajkę albo film, który Was wtedy zachwycił? Dajcie znać – z przyjemnością poczytam, co Wam zostało z tamtych czasów 😊 Do następnego, Natka – Retro Dzieciak  

„Plastusiowy pamiętnik” – mały bohater z wielką wyobraźnią

Obraz
  Cześć Kochani! Dziś w „Retro Dzieciaku” wracam do książki, którą wiele osób pamięta z najmłodszych lat – „Plastusiowy pamiętnik” Marii Kownackiej. Nie wiem, jak było u Was, ale ja miałam tę historię w takim grubym zbiorze zatytułowanym coś w stylu „Lektury pierwszoklasisty” . I właśnie z tego zbioru dobrze go pamiętam. Plastuś – mały, ulepiony z plasteliny ludzik, który mieszkał w piórniku i opowiadał, co się działo w szkole – to był bohater totalnie inny niż wszystkie. Niby prosty pomysł, a jednak coś w nim było. Jako dziecko lubiłam tę historię, bo była bliska codzienności: szkoła, zeszyty, kredki… ale z odrobiną wyobraźni i magii. Dziś myślę, że to jedna z tych książek, które wprowadzają dzieci w świat lektur bez przymusu i nudy . I może właśnie dlatego do dziś wiele osób pamięta ją z sympatią. A Wy? Mieliście „Plastusia” jako osobną książkę czy w jakimś zbiorze? Pamiętacie go jeszcze? A może Wasze dzieci poznały go w szkole? Dajcie znać – chętnie poczytam, jakie mac...

„Siedem życzeń” – trochę magii sprzed lat

Obraz
  Cześć Kochani! Dziś w „Retro Dzieciaku” wracam do serialu, który na długo zapisał się w mojej pamięci – „Siedem życzeń” . Może nie każdy go kojarzy, ale ci, którzy oglądali, na pewno pamiętają czarnego kota Rademenesa i niezwykłą historię chłopaka, który miał szansę spełnić siedem życzeń – po jednym w każdy czwartek. Pamiętam, że ten serial trochę mnie wciągał, trochę bawił, a trochę nawet uczył, że nie wszystko, czego chcemy, przynosi dobre skutki. I chociaż minęło tyle lat, do dziś lubię go oglądać . Ma w sobie ten specyficzny klimat tamtych czasów – bez pośpiechu, z pomysłem i jakimś takim ciepłem, które trudno znaleźć we współczesnych produkcjach. Może to właśnie dlatego tak dobrze się go wspomina. I może dlatego wciąż potrafi dać chwilę oddechu – tak po prostu. A Wy? Pamiętacie „Siedem życzeń”? Które życzenie najbardziej zapadło Wam w pamięć? Macie seriale z dzieciństwa, do których wracacie do dziś? Podzielcie się w komentarzach – chętnie poczytam Wasze wspomnienia. ...

Zapraszam!

 Cześć Kochani! Chcę dzisiaj zaprosić Was na coś, co idealnie wpisuje się w klimat Retro Dzieciaka – czyli audycję „Wehikuł Czasu” na kanale Super Dźwięki. 📅 25 lipca 2025, 🕖 godz. 19:00 To taki piątkowy wieczór z muzyką, która zabiera nas prosto do lat 80. i 90. Bez lania wody – po prostu kawałki, które zna się z radia, z dzieciństwa, z pierwszych kaset. Brzmi dobrze? Dla mnie idealne zakończenie tygodnia. Zajrzyjcie: 👉 https://youtube.com/@superdzwieki?si=DDCvAqpM4ymapHwc i kliknijcie przypomnienie, jeśli chcecie posłuchać razem ze mną. A potem dajcie znać, które utwory polecacie na przyszłość – może warto je puścić w kolejnej edycji? Do zobaczenia w piątek, — Natka / Retro Dzieciak 🎧

Zmiana nazwy – ten blog też trochę dorasta

  Cześć! Zmieniam nazwę. Bo „Lektury Młodych Lat” przestały mieścić wszystko, co naprawdę chcę tu pokazywać. Od teraz będzie Retro Dzieciak – czyli książki, bajki, seriale i filmy z mojego dzieciństwa. Bez przesłodzenia, bez wielkich analiz, za to z miejscem na emocje, wspomnienia i wszystko to, co gdzieś w nas zostało. Niektóre z tych rzeczy zna prawie każdy. Inne przypominają się dopiero wtedy, gdy zobaczysz znajomą okładkę, usłyszysz piosenkę z czołówki albo trafisz na kadr z filmu, który oglądałaś sto lat temu. To nie rewolucja. To naturalna zmiana. Po prostu: nazywam to wszystko po swojemu. Jeśli czujesz, że takie rzeczy mają sens – zostań. Retro Dzieciak właśnie startuje. — Natka

Baśnie braci Grimm – między dzieciństwem a rzeczywistością

Obraz
  Cześć Kochani! Dziś w „Lekturach Młodych Lat” wracamy do znanych od pokoleń baśni braci Grimm. Pewnie większość z Was kojarzy je z dzieciństwa – tytuły takie jak „Kopciuszek”, „Czerwony Kapturek” czy „Jaś i Małgosia” zna prawie każdy. Ale czy naprawdę pamiętamy, jak się kończyły? I czy to były historie pisane z myślą o dzieciach? Pamiętam, jak w podstawówce dostałam książkę z baśniami braci Grimm w nagrodę na koniec roku szkolnego. Od razu się w nią zaczytałam, bo baśnie wydawały się takie proste i niewinne. Ale z czasem zaczęłam zauważać, że nie wszystko było tam takie „bajkowe” na jakie wyglądało. Dlaczego warto do nich wrócić? 📚 Bo to opowieści, które zostają w głowie Zakończenia bywają zaskakujące – nie zawsze sprawiedliwe, nie zawsze szczęśliwe. I właśnie dlatego robią takie wrażenie. 🔍 Bo pokazują świat bez filtra Zło nie zawsze przegrywa od razu, a dobro czasem musi przejść przez piekło, żeby wygrać. 🌱 Bo mimo upływu lat wciąż uczą O życiu, o ludziach, o konsekwencjach....

Brzechwa na luzie – czyli poezja, którą da się przeżyć

Obraz
  Cześć Kochani! W dzisiejszym odcinku „Lektur Młodych Lat” czas na coś, czego normalnie byście się po mnie nie spodziewali – wiersze. Ale spokojnie, nie będzie Mickiewicza ani Słowackiego. Dziś wjeżdża Jan Brzechwa – czyli ten od kaczki, lenia, samochwały i całej reszty, która robiła nam dzieciństwo. Nie lubię poezji. Serio. Nie wciąga mnie, nie porusza, nie relaksuje. Ale Brzechwa to wyjątek. Bo to poezja, którą się czuje, a nie analizuje. To nie są wiersze do interpretacji – to są wiersze do śmiechu, wzruszenia i powrotu do dzieciństwa. Moje wspomnienie z Brzechwą? Pamiętam jak w dzieciństwie mama czytała mi na głos. „Na straganie”, „Leń”, „Samochwała” Potem  znałam prawie  je na pamięć. Dziś, po latach, łapię się na tym, że te teksty dalej siedzą mi w głowie. I to chyba o czymś świadczy. Dlaczego Brzechwa przetrwał próbę czasu? 🐥 Bo „Kaczka Dziwaczka” jest nadal aktualna Trochę absurdalna, trochę śmieszna – ale każdy zna kogoś, kto zachowuje się podobnie. 😂 🛋️ Bo „...

Tomek Sawyer? Film wystarczył.

Obraz
Cześć Kochani! Dzisiaj będzie trochę inaczej. W „Lekturach Młodych Lat” bierzemy na warsztat klasyk – „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina. Ale od razu mówię: książki nie czytałam. Obejrzałam film. I szczerze? Wystarczyło. Było zabawnie, trochę przygodowo, ale bez zachwytu. Fajny klimat, łobuzerski bohater, kilka kultowych scen – wiadomo, malowanie płotu, grota, piraci. Wszystko okej, tylko... nie poczułam potrzeby sięgania po więcej. Nie wciągnęło mnie na tyle, żeby szukać książki. Film jak film – raz obejrzałam i tyle. Tomek był sympatyczny, miał w sobie coś z urwisa, którego się nie da nie lubić. Ale dla mnie – bez szału. Może dlatego, że już wyrosłam z takich historii, a może dlatego, że w dzieciństwie miałam innych ulubieńców. I tyle. Dlaczego mimo wszystko warto znać Tomka Sawyera? 🧢 Bo to klasyk, który warto kojarzyć – chociażby z ciekawości Nie trzeba kochać wszystkiego, co „kanoniczne”. Wystarczy wiedzieć, z czym to się je. 🏞️ Bo to trochę inny świat – bez telefonów, za to ...