Ania z Zielonego Wzgórza: Nie moja ulubiona, ale warta poznania

Cześć Dziewczyny (i Chłopaki też mile widziani)!


Dzisiaj w „Lekturach Młodych Lat” zaglądamy na Zielone Wzgórze – miejsce, gdzie mieszka Ania Shirley, rudowłosa marzycielka, która poruszyła serca milionów ludzi na całym świecie. Choć Ania z Zielonego Wzgórza nigdy nie była moją ulubioną książką, wiem, że warto ją poznać. Ma w sobie wiele pięknych i wartościowych elementów.

Nie każda historia musi być miłością od pierwszego przeczytania. Dla mnie Ania to bohaterka, której trudno się oprzeć – pełna życia, energii i niezłomnej wiary w marzenia. Jeśli nie zawsze można się z nią w pełni utożsamić, to warto docenić jej autentyczność i wartości.


Co sprawia, że warto po nią sięgnąć?

  1. Piękno Zielonego Wzgórza:
    Opis przyrody w książce jest tak malowniczy, że wystarczy kilka stron, by poczuć się, jakby się tam było. To idealna lektura, kiedy potrzebujemy natychmiastowego wytchnienia od codziennego pędu.

  2. Ania – bohaterka z krwi i kości:
    Nie jest idealna – wpada w tarapaty, ale to właśnie te cechy sprawiają, że jest bliska. Jej wyobraźnia i sposób, w jaki radzi sobie z trudnościami, są naprawdę inspirujące.

  3. Ciepło relacji:
    Ania, Mateusz i Maryla tworzą nietypową, ale pełną miłości rodzinę. Ich relacje pokazują, jak miłość i akceptacja mogą zmienić życie na lepsze, nawet jeśli początki są trudne.

  4. Uniwersalne wartości:
    Przyjaźń, odwaga, wytrwałość i poszukiwanie swojego miejsca w świecie to tematy, które są ważne na każdym etapie życia.

Ania z Zielonego Wzgórza nie jest książką, do której wracam z wypiekami na twarzy, ale z pewnością ma w sobie coś, co przyciąga. Każdy znajdzie w niej coś innego, a kto wie – może dla Ciebie stanie się jedną z ulubionych?


Teraz Wasza kolej!

  • Jak wspominacie Anię z Zielonego Wzgórza?
  • Czy macie bohaterów, których nie pokochaliście od razu, ale z czasem ich doceniliście?
  • Jakie książki są dla Was źródłem wytchnienia i inspiracji?

Podzielcie się swoimi refleksjami w komentarzach!

A już w kolejnym wpisie zabiorę Was do Stumilowego Lasu na spotkanie z Kubusiem Puchatkiem – książką, która przypomina, jak ważne są drobne chwile i przyjaźń. Do zobaczenia!


Natka


#AniaZZielonegoWzgórza #KsiążkiDzieciństwa #ZieloneWzgórze #LekturyMłodychLat #PowrótDoKsiążek #CzytanieJestSuper #LiteraturaKlasyczna

Komentarze

  1. Dla mnie ''Ania z Zielonego Wzgórza'' to naj najlepsza książka jaką udało mi się przeczytać w dzieciństwie, do której kocham wracać, choć obecnie bardziej do nowych przekładów niż do wersji oryginalnych.
    1. Zgadzam się co do opisów przyrody - Zawsze gdy czytam perypetie Ani, to jak zaczynam czytać to czuję się jakbym się tam przeniosła w czasie, dlatego tak kocham wracać na Zielone Wzgórze.
    2. Faktycznie, to że ma tendencje do wpadania w kłopoty, czy mnie do niej podobną w czasach szkolnych i pod tym względem utożsamiam się z główną bohaterką jak i też jej wrodzona ambitność. Jej wyobraźnia mnie wzrusza, nie śmiem nawet marzyć, żebym miała podobną, nie mówiąc już o tak wzniosłym wysławianiu się jak ona.
    3. Również się zgadzam - czasami czytając zapominam, że Marilla i Mattew są rodzeństwem
    Przepraszam, ale przyzwyczaiłam i się do imion z nowych przekładów.
    4.Podpisuje się pod tym punktem obiema rękami.
    Także często lubię wracać do nieprzewidywalnej ANNE nawet w najnowszym fanfiku, w którym jest wykreowana na lesbijkę wraz Dianą. Ja w odróżnieniu od ciebie zwsze gdy wracam do lektóry tej serii to mam wypieki na twarzy. Niebawem będzie ostatni tom z nowych przekładów Anny Bańkowskiej ''Rilla ze Złotych Iskier'' Na pewno będę go czytać z wypiekami na twarzy. Całą serię o Anne Anny Bańkowskiej mam w domu na zawsze - rodzice mi kupowali i na pewno Rillę też mi kupią. Z pewnością nie jeden raz będę wracać do lektury całej serii nowych przekładów. Ania jest po prostu moja idolką aż po grób.

    Jak wspominam Anię z Zielonego Wzgórza - bardzo pozytywnie, dużo śmiechu i łez wzrusza oraz radości. I to się nie zmienia z biegiem lat. Nawet jako osoba dorosła. Uważam, że to jedyna seria, która jest uniwersalna dla każdego wieku.

    Czy mam bohaterów, których nie polubiłam od razu, ale z czasem ich doceniłam - Tak owszem, a mianowicie Małgorzatę/Rachel Linde ją jedną.

    Często też sobie odświeżam film z Anią i za każdym razem mam łzy w oczach podczas oglądania.

    Jestem też ciekawa twojego kolejnego postu. Gdyż mi się przypomina, że kiedyś fragmentami czytałam coś o Kubusiu Puchatku. Nawet mam swoich ulubionych bohaterów i tych bardziej irytujących. Poza tym oglądałam wiele razy Kubuś i Hefalumpy i bardzo mi się podobały i wzruszały nawet jako osoba dorosła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zapomniałam. Jakie książki są dla mnie źródłem wytchnienia i insipracji. No to pierwsze miejsce ma Ania, ze względu też na zacięcie pisarskie. Poza tym seria Johna Flanagana Zwiadowcy - chodzi mi tu o odwagę, ale też cierpliwość w wykonywaniu pewnych rzeczy. No może jeszcze Tylko w mojej głowie i Niepełka. Wiesz, osoby niepełnosprawne i te sprawy.

      Usuń
    2. Rozumiem. Każdy ma inny gust i to bardzo dobrze.🙂

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zapraszam!

Tomek Sawyer? Film wystarczył.

Zmiana nazwy – ten blog też trochę dorasta